Aż się we mnie sentymenty obudziły.. Bo to cholernie sentymentalny jest wieczór. Gdybym tylko mogła, to bym się cofnęła do liceum. Zastanawiasz się czasem jakby to było móc cofnąć czas? Zrobiłoby się wszystko tak samo, a może właśnie wszystko inaczej.
XVII była wyjątkowa. Nie ma i nie będzie jeszcze długo lepszej szkoły w Poznaniu. Tu było kilka osób z powołaniem, autentycznych mistrzów, (a to, że reszta to idioci, to tylko zbliżająca się "norma") pozostałe licea chwalą się nic nie znaczącymi, głupimi i szkodliwymi ocenami, rankingami i papierkami, nasze było najlepsze i piękne, normalne i wolne. Byłem tam ostatnio i czułem się już w sumie źle, zmieniło się, teraz wydało mi się jakby niegościnne, jakby zmieniało kurs w kierunku zmian na "standardy", największe zło w nowych czasach, schematy i głupotę. Co do czasu... sentymentalnie jest myśleć o nim jako o linie po której można wrócić, własnie w liceum dużo o tym myślałem, ostatnio jednak doszedłem do wniosku, że to zupełnie nie ma sensu. Dobijająca dzienna codzienności każe widzieć czas jako jednokierunkową drogę szybkiego ruchu zamęczoną tysiącem dziur. Teraz szkoda mi czasu na zastanawianie się nad nim samym, moja przeszłość jest dla mnie nieinteresująca, nie rozpatruję jej, staram się niczego nie żałować. Grzebię się wprawdzie po dalekich starożytnościach, ale uważam, że najważniejsza jest najpewniejsza i najtwardsza teraźniejszość.
Aż się we mnie sentymenty obudziły.. Bo to cholernie sentymentalny jest wieczór.
OdpowiedzUsuńGdybym tylko mogła, to bym się cofnęła do liceum. Zastanawiasz się czasem jakby to było móc cofnąć czas? Zrobiłoby się wszystko tak samo, a może właśnie wszystko inaczej.
Absolwentka 17stki.
XVII była wyjątkowa. Nie ma i nie będzie jeszcze długo lepszej szkoły w Poznaniu. Tu było kilka osób z powołaniem, autentycznych mistrzów, (a to, że reszta to idioci, to tylko zbliżająca się "norma") pozostałe licea chwalą się nic nie znaczącymi, głupimi i szkodliwymi ocenami, rankingami i papierkami, nasze było najlepsze i piękne, normalne i wolne. Byłem tam ostatnio i czułem się już w sumie źle, zmieniło się, teraz wydało mi się jakby niegościnne, jakby zmieniało kurs w kierunku zmian na "standardy", największe zło w nowych czasach, schematy i głupotę. Co do czasu... sentymentalnie jest myśleć o nim jako o linie po której można wrócić, własnie w liceum dużo o tym myślałem, ostatnio jednak doszedłem do wniosku, że to zupełnie nie ma sensu. Dobijająca dzienna codzienności każe widzieć czas jako jednokierunkową drogę szybkiego ruchu zamęczoną tysiącem dziur. Teraz szkoda mi czasu na zastanawianie się nad nim samym, moja przeszłość jest dla mnie nieinteresująca, nie rozpatruję jej, staram się niczego nie żałować. Grzebię się wprawdzie po dalekich starożytnościach, ale uważam, że najważniejsza jest najpewniejsza i najtwardsza teraźniejszość.
OdpowiedzUsuń